Czy można kochać pieniądze i nie być materialistą? (Spoiler: można – i warto)
Kochać pieniądze to podobno obciach. A ja? Mówię to bez wstydu – i często widzę wtedy w oczach innych coś między współczuciem a politowaniem. Tak jakbym właśnie ogłaszała, że w moim życiu liczą się tylko i wyłącznie pieniądze. A to nie tak…
Bo przecież „miłość do pieniędzy” brzmi… materialistycznie.
A materializm? O nie, to już niemal jest grzech.
Zwłaszcza w świecie, w którym wypada mówić, że ważne są „relacje”, „doświadczenia” i „wewnętrzny spokój” – najlepiej taki osiągnięty po 3-dniowym detoksie z jogą i melisą w ręce.
Ale ja się pytam: czy naprawdę kochanie pieniędzy musi oznaczać płytkość, chciwość i pozerstwo?
Bo jeśli tak, to… chyba nie mówimy o tym samym uczuciu.
Czym właściwie jest materializm?
Zacznijmy od tego, że materializm nie musi być jednoznacznie zły.
W definicji chodzi o przywiązywanie dużej wagi do rzeczy materialnych. Tyle.
Nie jest napisane: „musi być toksyczny, głupi i bezwzględny w osiąganiu celów”.
Ale prawda jest taka, że ludzie kojarzą materializm z obrazkiem: gość w sportowym aucie z podrobionym Rolexem i zrobiona blondi, która robi unboxing torebki za kilka przeciętnych wypłat.
I ja to rozumiem. Sama mam alergię na „pokazowe bogactwo”.
Ale… to nie ma nic wspólnego z tym, że pieniądze można kochać „zdrowo”.
Pieniądze = wybór. A wybór = wolność.
Ja kocham pieniądze, bo wiem, co dzięki nim mogę.
Nie dlatego, że mogę mieć „więcej”, ale dlatego, że mogę mieć lepiej, spokojniej, lżej.

💸 Pieniądze dają mi wybór.
💸 Pieniądze dają mi wolność.
💸 Pieniądze dają mi opcję, by nie zgadzać się na byle co.
Dla mnie to nie jest materializm.
To po prostu świadomość, że pieniądze są środkiem – a nie sensem życia.
I że ich brak może bardzo skutecznie ograniczyć wszystko, co kochasz naprawdę.
I dlatego właśnie kochać pieniądze nie znaczy ślinić się do drogich rzeczy – tylko doceniać ich wartość w praktyce.
Czy musisz udawać, że Ci nie zależy?
To chyba najgorsze, co można sobie wkręcić.
To udawanie: „mnie nie interesują pieniądze”, „ja nie robię tego dla hajsu”, „mi wystarczy mało”, choć w środku gotujesz się, że znowu nie możesz iść na weekend ze znajomymi, bo ZUS się zbliża szybciej niż przelew. A następnej wypłaty wyczekujesz jak deszczu po suszy.
Prawda jest taka, że duchowość, skromność i minimalizm są super – o ile nie są maską dla wstydu, frustracji albo braku sprawczości.
Więc czy da się kochać pieniądze i nie być materialistą?
No jasne, że się da.
Tak jak da się kochać sport i nie startować w triathlonie.
Albo kochać siebie i nie być narcyzem.
Po prostu chodzi o proporcje.
Możesz lubić pieniądze. Możesz chcieć mieć ich więcej.
Możesz się cieszyć z przelewu, z bonusu, z własnego sukcesu.
To nie znaczy, że kochasz rzeczy.
To znaczy, że cenisz to, co pieniądze mogą Ci dać.
I wiesz co jeszcze?
Pieniądze pozwalają też pomagać innym. I nie mówię tu o robieniu z siebie filantropa roku – ale o tym zwykłym, codziennym komforcie: możesz dorzucić kilka złotych na jakąś fajną zrzutkę w internecie, kupić coś komuś bliskiemu „po prostu”, albo nie stresować się, gdy ktoś potrzebuje Twojego wsparcia. Trudno o to wszystko, kiedy sam/a liczysz każdy grosz.
A ja?
Ja uwielbiam mieć pieniądze. Nie dla metek.
Nie dla poklasku czy jako objaw sukcesu.
Tylko dlatego, że dają mi coś cholernie ważnego: poczucie, że mam wybór.
I nie widzę w tym nic złego.
Wiecie czemu? Bo nienawidzę dźwięku budzika o 6:00 rano, który zrywa mnie do etatowej pracy. Tak, mam pracę na etacie, ale nie ukrywam, że robię wszystko, aby choć na jakiś czas wyrwać się z tego kieratu. I tak, uważam, że własnoręcznie zarobione/oszczędzone pieniądze mi w tym pomogą.
Masz podobnie? A może totalnie inaczej?
Według mnie w tym świecie nie ma złego punktu widzenia. Uważam, że każdy ma prawo do swojej opinii i każdą szanuję. I nie oceniam. Chyba, że jesteś jednym z tych udawanych internetowych milionerów w wypożyczonym aucie i z fake’owym zegarkiem. Ok… wtedy się trochę podśmiechuję 😉
A Ty? Czujesz, że możesz kochać pieniądze po swojemu – bez ocen i masek?
A jeśli chcesz być na bieżąco, zajrzyj na fanpage na Facebooku 🙂
💸 PS. Jeśli lubisz hajs tak jak ja – to możesz też zerknąć do sklepu Hajsologii. Może znajdziesz coś, co wyrazi Twoją miłość do pieniędzy subtelnie, ale wymownie 😉
