Miłość do pieniędzy

Miłość do pieniędzy – czyli jak przestać się wstydzić, że chcesz mieć więcej

Wstydzisz się, że chcesz mieć więcej pieniędzy? Spokojnie, nie jesteś sam/a.

Zastanawiasz się czy miłość do pieniędzy to grzech..? „Pieniądze szczęścia nie dają”, „biednemu zawsze wiatr w oczy”, „o pieniądzach się nie rozmawia” – znasz to, prawda? Wyrastaliśmy w społeczeństwie, które traktuje pieniądze jak coś wstydliwego. Można je mieć, ale nie za dużo. Można chcieć więcej, ale po cichu. A już na pewno nie wypada mówić, że się lubi pieniądze – a co dopiero, że się je kocha.

Tylko… właściwie dlaczego nie? Może najwyższy czas przestać traktować miłość do pieniędzy jak coś niemoralnego i zacząć patrzeć na nią jak na relację, którą warto zbudować na własnych zasadach.

Skąd ten wstyd przed pieniędzmi?

Zacznijmy od pewnego „fundamentu”: w Polsce pieniądze przez długi czas były tematem tabu. W PRL-u „bogaty” był synonimem cwaniaka albo kombinatora. A jeśli ktoś otwarcie mówił o chęci zarabiania więcej? Podejrzany typ.

Na pewno też nie raz każdy z Was słyszał określenie „prywaciarz”, jako ucieleśnienie wyzyskiwacza i kogoś, kto bogaci się na krzywdzie innych. Znacie to?

Ten mentalny bagaż ciągnie się za nami do dziś. Jeśli ktoś mówi, że „kocha pieniądze”, to dla wielu brzmi to jak wyznanie psychopaty, a nie jak coś całkiem… normalnego? A przecież miłość do pieniędzy nie musi oznaczać chciwości. Tak samo jak miłość do jedzenia nie czyni z nas łakomczuchów bez opamiętania.

Co naprawdę znaczy „kochać pieniądze”?

Po pierwsze: nie chodzi o to, żeby chodzić po domu w dresie Gucci i całować swój wyciąg z konta. Miłość do pieniędzy to raczej świadomość, że pieniądze są narzędziem. I to całkiem przydatnym.

Dają wolność, komfort, możliwość wyboru. Jeśli chcesz je mieć, bo wiesz, że dzięki nim możesz żyć lepiej – to nie chciwość. To życiowa dojrzałość.

Po drugie: ta miłość działa w dwie strony. Jeśli szanujesz pieniądze – uczysz się je zarabiać, wydawać z głową i traktować z lekkością. A wtedy one też „odwzajemniają” to uczucie – wracają częściej, zostają dłużej i… nie znikają przy byle okazji.

Czy pieniądze dają szczęście?

To ulubione pytanie ludzi, którzy sami nie są pewni, czy wypada im chcieć więcej.

Odpowiedź? Nie, same pieniądze szczęścia nie dają. Ale dają spokój, bezpieczeństwo, czas i przestrzeń, by to szczęście sobie zbudować. A to już całkiem sporo. Więc może pytanie powinno brzmieć: czy bieda daje szczęście? Bo jeśli odpowiedź brzmi „nie” – to może jednak warto się z tym hajsem zaprzyjaźnić?

Jak wygląda zdrowa relacja z pieniędzmi?

To trochę jak każda dobra relacja – trzeba zbudować zaufanie i pozbyć się toksycznych przekonań.

  • Nie mów, że pieniądze są złe. Same w sobie nie są ani dobre, ani złe. To tylko narzędzie.
  • Nie wstydź się, że chcesz ich więcej. Ambicja to nie zbrodnia.
  • Zacznij je traktować poważnie – ale z luzem. Czyli: licz, planuj, ucz się o nich. Ale nie stresuj się każdą wydaną złotówką.

Miłość do pieniędzy to nie zawsze jest obsesja. To świadomość, że masz prawo chcieć życia, w którym nie musisz wybierać między rachunkiem za prąd a kolacją na mieście.

Miłość do pieniędzy to też… odpowiedzialność

Pieniądze to wolność, ale też odpowiedzialność. Kiedy zaczynasz je szanować, to nie tylko liczysz wydatki i uczysz się zarabiać – zaczynasz też zauważać, że masz wpływ. Na swoje wybory, na ludzi wokół, na decyzje, które kiedyś podejmował za Ciebie stres finansowy.

To nie znaczy, że musisz nagle zostać inwestorem albo zakładać budżet domowy w Excelu (chociaż jak lubisz, to czemu nie). Ale oznacza, że możesz przestać żyć w trybie przetrwania i zacząć żyć w trybie: mam kontrolę.

Podsumowując: pieniądze nie gryzą (chyba że trzymasz je w skarpetce z molami)

Nie musisz robić sobie ołtarzyka z pieniędzmi ani codziennie afirmować przelewów. Ale jeśli choć raz poczułeś/aś, że wstydzisz się swojej chęci zarabiania więcej – to znak, że warto się nad tym zastanowić. Bo może czas przestać się tłumaczyć i po prostu przyznać: tak, chcę pieniędzy. Dużo. I nie widzę w tym nic złego.

Chcesz się zaprzyjaźnić z hajsem na dobre?

Zostań tu na dłużej. Hajsologia to miejsce, w którym mówimy o pieniądzach bez spiny, bez ściemy i bez wstydu. Trochę serio, trochę z przymrużeniem oka – ale zawsze z miłością do pieniędzy.

Chcesz być na bieżąco?
Zaobserwuj mnie na Facebooku. A jeśli chcesz celebrować swoją nową, bezwstydną miłość do pieniędzy – zajrzyj do sklepu Hajsologii.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *